Rdz 13-14 Abraham i narody

Abraham został wydalony przez Faraona z granic Egiptu i wraca do Betel.

Na Abrahamie spoczywa błogosławieństwo Boże. W czym się to objawia? Ano w tym, że mu się powodzi, że staje się bogaty.

Pojawiają się pieniądze na stole, a tam gdzie są pieniądze, pojawiają się też kłótnie.

Pasterze kłócą się między sobą: co, kiedy, czy twoje, czy moje, itd.

W każdym razie obaj patriarchowie Abraham i Lot postanawiają się rozejść.

Lot idzie na wschód w kierunku Morza Martwego, tam gdzie dzisiaj umieszczamy Sodomę i Gomorę. Natomiast Abraham wybiera kierunek Hebronu, bliżej pustyni.

Biblia przekazuje pewne mity założycielskie. Chodzi o takie historie, które się opowiada z pokolenia na pokolenie, które noszą treść i przesłanie stanowiące fundament kultury danego ludu. Nikt nie nadaje tym historiom wartości kroniki dziennikarskiej.

Czasy redakcji tych tekstów są niespokojne: różne klany żyją albo w pokoju, albo prowadzą ze sobą wojny. A teraz: w jaki sposób zapieczętować pokój z drugim klanem? Otóż przypominając wspólną historię, która wiąże przodków naszych klanów. Takim sposobem unika się wojen: wojen bratobójczych, wojen ekonomicznych, wojen politycznych, itd.

Ta historia Abrahama i Lota podaje odpowiedź na pytanie: dlaczego Izraelici żyją w zgodzie i pokoju z Moabitami? Bo nasi przodkowie mieli wspólną historię…

Taka jest sytuacja. Teraz przechodzimy do rozdziału czternastego i tam słyszymy, że królowie północy przyjeżdżają na wojnę przeciwko królom południowym, mianowicie przeciwko Sodomie, tam gdzie osiadł Lot. Król Sodomy przegrał i Lot staje się jeńcem.

Co zrobi Abraham? Postanawia ruszać na ratunek bratanka:

Dowiedziawszy się o uprowadzeniu swego krewnego, Abram dobrał sobie trzystu osiemnastu najbardziej wypróbowanych strażników swego domu i ruszył w pościg aż do Dan. Podzielił swoich ludzi na [małe] oddziały, a gdy nadeszła noc, uderzył na nieprzyjaciół, zadając im klęskę. A potem ścigał ich aż do Choby, położonej na zachód od Damaszku.Odzyskał całe złupione mienie, odbił swojego krewnego Lota i cały jego dobytek, razem z kobietami i pozostałymi ludźmi.

(Rdz 14,14-16)

Co się nam tutaj opowiada? Ano, że pośród tych wszystkich konfliktów, nasi przodkowie byli solidarni, nasi przodkowie wspólnie pobili innych królów, a to naprawdę buduje dumę.

To historia mityczna. Jakieś ziarno prawdy na pewno się tam znajduje, ale nie o tym się tutaj opowiada. Czy naprawdę to się odbyło w takim momencie czy w innym, nie o to tu chodzi. Jeśli chodzi o dzisiejszą wiedzę, wiemy z wykopalisk, że żaden lud nie zamieszkiwał okolic morza martwego po 20 wieku przed Chrystusem. Abraham żył około roku 1.650. Czyli nie było wówczas miast w tym miejscu, nie było już Sodomy i Gomory.

Czy ta historia posiada fundament historyczny, czy nie? Jakieś potyczki na pewno były, a żeby je przekazywać, włącza się je w starszych opowiadaniach już istniejących, które mówią o królach, którzy przybyli z północy, żeby wojować z miejscowymi. Takim sposobem Biblia zbiera różne tradycje i tworzy pewną całość, która jest nośnikiem tego przesłania, na które my musimy zwracać uwagę.

Weźmy inny przykład: nauczyciel historii opowiada o bitwie pod Wiedniem. Przytacza dokumenty i fakty, chłodno i obiektywnie: to się najpierw zdarzyło, potem tamto, itd. To najlepszy sposób, aby usypiać publiczność.

Natomiast wyobraźmy sobie drugiego nauczyciela, który wchodzi do sali i ogłasza: byłem tam, pod Wiedniem! Natychmiast zdobywa uwagę publiczności. Wszyscy doskonale wiedzą, że ten człowiek nie walczył pod Wiedniem, ale to nikomu nie przeszkadza: dzięki temu zabiegowi, nauczyciel opowiada historię żywą, widzianą od środka.

W taki właśnie sposób Biblia opowiada mity założycielskie, nawet sama się śmieje: Abraham ścigał wrogów aż do Damaszku! Wszyscy się śmieją, ale równocześnie wszyscy napawają się dumą. O to tutaj chodzi.

Tak właśnie pracuje Biblia. Opowiada historię od środka. Żebyśmy ty i ja wchodzili do środka tej historii, żebyśmy przyjęli ją jako naszą własną, żebyśmy z tego coś wywnioskowali dla naszego aktualnego życia.

Kiedyś coś się wydarzyło między Abrahamem i Lotem. To mówi Biblia. Czy teraz chodziło naprawdę o ten rok, czy o tych królów, to nie ma żadnego znaczenia! Ważne, żebyśmy pamiętali, że dzisiejsze klany żyją w pokoju. Dlaczego? Bo nasi przodkowie byli solidarni, więc my też bądźmy solidarni.

To jest pierwsza lekcja tego fragmentu: Abraham był solidarny.

Teraz: czy Abraham był wyłącznie wojownikiem skłóconym z innymi narodami? Nie. Ciąg dalszy nam opowie o spotkaniu.

Kiedy Abram wracał po zwycięstwie nad Kedorlaomerem i sprzymierzonymi z nim królami, wyszedł mu na spotkanie aż ku dolinie Szawe, czyli Królewskiej, król Sodomy. Melchizedek zaś, król Szalemu, wyszedł mu naprzeciw, niosąc ze sobą chleb i wino. Będąc kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił on Abramowi i mówił: Niech spłynie na Abrama błogosławieństwo od Boga Najwyższego, Stwórcy nieba i ziemi. Niech będzie uwielbiony Bóg Najwyższy za to, że wydał w twoje ręce wszystkich wrogów twoich. Wtedy Abram złożył w ofierze dziesiątą część wszystkiego, co posiadał.

(Rdz 14,17-20)

To ciekawe: Melchizedek jest inny niż inni królowie. Inni wojowali, ale ten wychodzi mu naprzeciw by zawrzeć pokój. Była wojna i nagle pojawia się pokój. W jaki sposób? Przez króla-kapłana, który pobłogosławił Abrahamowi.

Nic nie wiemy o Melchizedeku. Trzy wersety i już więcej się nie pojawi. Melchizedek jest zarówno królem jak i kapłanem, jak zawsze na Bliskim Wschodzie. A tu niespodzianka: okazuje się, że jego Bóg jest tym samym Bogiem jak Bóg Abrahama! Najwyższy – Elyon.

Jak błogosławi? Darowując chleb i wino. Chleb: znak powitalny. Otrzymać chleb, to być sytym.

Wino: symbol życia osiadłego. Koczownik nigdy nie poczęstuje winem. Natomiast kiedy jakieś miasto daruje wino koczownikowi, oznacza to, że to miasto staje się jego miastem, jego miejscem gościnnym.

Pić wino, to słyszeć: tam gdzie ten szczep przynosi owoce, tam jesteś u siebie. Przyszedłeś, ta ziemia jest błogosławiona i owocuje dla ciebie.

Pamięć o Melchizedeku pozostała, bo był pierwszym królem, który pobłogosławił Abrahamowi i tym samym wszedł w Wybranie. Stał się przykładem dla narodów, bo wszystkie narody są powołane do wejścia w to Wybranie Boże, błogosławiąc Abrahamowi.

To jest ważna lekcja: mamy przykład tego, w jaki sposób inne narody powinny się odnieść do Abrahama.

Mamy też lekcję o tym, jaką rolę pełnią Synowie Abrahama wśród narodów: są widzialnym znakiem błogosławieństwa Bożego, są zaproszeniem do uczestnictwa w tym błogosławieństwie. Wszędzie, gdzie idą, wnoszą Bożą miłość, Boże światło i Boże zaproszenie. Czyż to nie jest piękne powołanie?

Synem Abrahama można być albo przez przynależność do ludu wybranego (mowa o żydach), albo można być przybranym Synem Abrahama: mowa o chrześcijanach, muzułmanach i o wszystkich, którzy błogosławią Abrahamowi.

Natomiast jak w tej historii Abraham odnosi się do Melchizedeka? Czytajmy uważnie: Abraham daje mu dziesięcinę, czyli uznaje jego panowanie!

To nam mówi coś bardzo ważnego: że powołanie Narodu Wybranego nie polega na tym, aby górować nad narodami! Celem żydów nie jest stworzenie jednego globalnego narodu na świecie. Synowie Abrahama uznają świecką władzę, ich powołaniem jest niesienie światła prawdziwego Boga pośród narodów i zapraszać narody do Bożego wybrania.

Gdziekolwiek przechodzi, Syn Abrahama poddaje się pod panowanie władzy.

W takim samym duchu Jezus mówił: „Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara.” (Mt 22,21).

Czego się nauczyliśmy w tym rozdziale?

Że Abraham jest solidarny: względem własnej rodziny pośród narodów

Że Abraham nie jest wrogiem narodów, nawet jeśli czasem musi z nimi wojować.

A kiedy spotyka sprawiedliwego króla, ten błogosławi Abrahamowi i Abraham przynosi mu światłość prawdziwego Boga.

Tutaj mamy podane kryterium rozróżnienia między narodem sprawiedliwym a narodem niesprawiedliwym.

Sprawiedliwy naród błogosławi Abrahamowi i niczego nie musi się obawiać od Abrahama, bo Abraham nie chce zdobyć władzy.

Niesprawiedliwy naród to ten, który odmówi błogosławieństwa Abrahamowi.

Czyli narody mogą bez obawy wejść w Boże wybranie, odkrywać, że są wybrane przez Boga.

Mimo wszystko nie można ich utożsamiać z narodem wybranym, który po to jest, abym im przypomnieć o wybraniu i żeby ich do niego przyprowadzać.

Narody charakteryzują się oddzielnym kapłaństwem, o którym się powie, że jest tego samego rodzaju, jak kapłaństwo Melchizedeka. Tak też powie list do Hebrajczyków o Chrystusie:

Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka. (Hbr 7,17)

Czyli tym kapłaństwem zarezerwowanym dla narodów pod warunkiem, że same wchodzą w wybranie.

Chrześcijanie rozszerzą interpretację Narodu Wybranego na cały Kościół:

Narody wchodzą do wybrania poprzez Kościół, Kościół jako powołanie nie ma obalania władzy ani narodów, ale być pośród narodów światłem, które świadczy o Żywym Bogu, o Bogu Abrahama. Takie jest też powołanie każdego chrześcijanina.

Tutaj znowu widzimy w jaki sposób Stary Testament przygotowuje nas do zrozumienia tego, co zostanie utrwalone w Nowym Testamencie dwa tysiące lat później.

© Père Alain Dumont, La Bible en Tutoriel, http://www.bible-tutoriel.com/abraham-et-les-nations.html